28 maj 2019

 Żona. Pani domu. Matka gromadki dzieci. Właścicielka zakładu koronczarskiego w Alencon. Jej dnie były wypełnione pracą, obowiązkami, troską o najbliższych. A przy tym całym zabieganiu miała czas... na pisanie listów!

Żona. Pani domu. Matka gromadki dzieci. Właścicielka zakładu koronczarskiego w Alencon. Jej dnie były wypełnione pracą, obowiązkami, troską o najbliższych. A przy tym całym zabieganiu miała czas... na pisanie listów! Bardzo to lubiła - a kiedy nawet czuła, że ma niewiele do powiedzenia - pisała ze względu na osobę, która oczekiwała na wieści od niej. Ze względu na relację.

A dla nas korespondencja św. Zelii Martin to dzisiaj skarbiec do odkrywania jej serca!

Zelia pisała głównie do najbliższych członków rodziny, którzy mieszkali w innych miastach. Do siostry (jednocześnie siostry zakonnej - niestety listy te nie zachowały się), do swojego brata (a po jego ślubie i do bratowej), do swoich córek (uczących się poza domem). Korespondencje te są mocno związane z bieżącymi wydarzeniami życia Zelii i jej rodziny. Dowiadujemy się o jej codzienności, o przyjmowaniu i stratach dzieci, o rozterkach związanych z pracą, o bieżących wydarzeniach. Była to przecież podstawowa forma komunikacji z tymi, którzy są daleko fizycznie. Jednocześnie pomiędzy tymi codziennymi sprawami odkrywamy jej serce, jej spojrzenie na cierpienie, na życie, na wychowanie, na małżeństwo, na wiarę. Poznajemy ją - list po liście - jako niezwykłą kobietę, która doświadcza wielu trudów, ale nigdy nie skupia się na sobie przesadnie. Nie przestaje myśleć o innych, troszczyć się o ich sprawy, żyć dla nich.

 

 

Wspaniałym przykładem relacji między niewiastami jest przyjaźń między Zelią a jej bratową Celiną. Niektóre listy były adresowane tylko do niej (a inne od obydwojga małżonków). Pisała do niej o swoich przeżyciach, spieszyła z pocieszeniem, a także uzgadniała sprawy bardzo przyziemne, jak kwestie przyjazdów czy prezentów. Łączyła je - jak sama to określiła - dobra przyjaźń.

 

Spójrzmy na list z 6.02.1876 r. zaadresowany do bratowej Celiny. Zelia najpierw opowiada o swojej chorującej córce Celince i lekcjach, jakich udziela jej w tym czasie starsza siostra - Maria. Wplata w opis tej sytuacji słowa starszej córki, pytającej o sens nauki, kiedy dziecko jest chore. Czy warto się uczyć, kiedy śmierć jest tak bliska? Zelia przypomina wtedy, że przyszłość jest nieznana, więc trzeba robić swoje, nie przemęczając Celinki zbyt mocno. Następnie dzieli się swoimi strapieniami związanymi z pracą. Wie, że nierozsądnie byłoby wycofać się ze swojego zakładu, a jednocześnie jest to tak ogromny wysiłek, że córki mają już dość koronek... Posłuchajmy jej słów.

Często powtarzam sobie, że gdybym zrobiła połowę z tego [co w pracy - przyp. red.] dla osiągnięcia nieba, byłabym świętą kanonizowaną! Myślę również o swoim bracie [prowadzącym aptekę - przyp. red.], że jeżeli on przechodzi te same, co ja udręki, to my współczuję z całego serca, bo wiem, co to wszystko kosztuje. 
Rozpisałam się o byle czym, ale cóż, tak mi przyjemnie zwierzyć się ze wszystkim przed Tobą. (...)
Czekając na radość czytania listu od Ciebie, ściskam Cię z całego serca.
Kochająca Cię siostra 

 

Listy Zelii zostały wydane w tomie: Korespondencja rodzinna [1863-1885], Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 2015.

 

 

św. Zelia jest jedną z przewodniczek w programie formacyjnym:
uBOGAcONA na drodze do świętości 


Żeby komentować artykuły należy się zalogować.

You have no rights to post comments