„To nie jest tak, że samo posiadanie kalendarza kobiety czy notesów formacyjnych jest już gwarancją przemiany serca, ona wymaga naszej pracy, łaski Bożej i czasu, ale prawdą jest to, że stanowi on wspaniałą, kobiecą ścieżkę formacyjną!" - pisze Grabrysia - uBOGAcONA, która dziś inspiruje i uBOGAca!

Na drodze formacji

Od trzech lat korzystam z „narzędzi” z projektu Serce Kobiety i uBOGAcONA. Mogę powiedzieć, że Pan przemienia moje serce, praca włożona w formację swego serca nie pozostaje bezowocna. Mam wrażenie, iż wędruję do niebieskiej ojczyzny, wchodząc na kolejne stopnie, jakby po schodach. Powyższe zdjęcie jest niejako odzwierciedleniem tych schodów. Przeglądając kolejno moje zapiski w kalendarzu z 2017, następnie 2018 i w końcu z 2019 roku, zauważam, jak zmieniały się moje spotkania ze Słowem Bożym, jak stopniowo podczas nich uczyłam się stwarzać przestrzeń dla Pana, bardziej słuchać Jego niż siebie. To wszystko są owoce trwania przy Nim, przy Jego Słowie w Piśmie Świętym.

To nie jest tak, że samo posiadanie kalendarza kobiety czy notesów formacyjnych jest już gwarancją przemiany serca, ona wymaga naszej pracy, łaski Bożej i czasu, ale prawdą jest to, że stanowi on wspaniałą, kobiecą ścieżkę formacyjną!

 

Moja droga ze świętymi niewiastami

Motywem przewodnim tegorocznego kalendarza są kobiety ogłoszone przez Kościół Katolicki za święte. Nie wiem, czy autorki mogłyby zaproponować coś bardziej pociągającego i zachęcającego do wzbudzenia pragnienia świętości w kobiecych sercach niż poznawanie historii innych kobiet, które już tę ziemską wędrówkę, zwaną życiem, przeszły, wytrwały i zostały świętymi.

W moim życiu to pragnienie w sposób wyraźny wybrzmiało na jednej z lekcji religii w szkole średniej, kiedy to katecheta analizując temat świętości i pytając o naszych imiennych patronów, stwierdził, iż nie ma jeszcze ogłoszonej świętej o imieniu Gabriela, po czym dodał z uśmiechem na twarzy, że w takiej sytuacji mam zadanie do wykonania. (Dzięki zainteresowaniu się świętością, teraz odkryłam, że w kanonie błogosławionych znajdują się dwie moje imienniczki). Moje serce bardzo się wtedy poruszyło i zapragnęło wypełnić tę „pustkę”! Właśnie w tej chwili pojawiła się we mnie myśl o świętości, która czekała jeszcze parę lat na przybranie konkretnych kształtów, odkrycie drogi, która pomagałaby mi w jej osiąganiu. I tak, po pewnym czasie spotkałam się z projektem Serce kobiety, który zachęcił mnie, pomógł coraz częściej czytać Pismo Święte, rozmyślać i rozważać temat świętości w moim życiu.

Kalendarz kobiety zabieram ze sobą wszędzie, gdziekolwiek jadę. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że w moim rodzinnym domu posiadamy księgę ze wspomnieniami świętych patronów na każdy dzień w roku. Cóż za „zbieg okoliczności”! Za każdym razem kiedy sięgam po nią, przypominam sobie co myślałam o niej wcześniej i jak bardzo się myliłam: że jest na pewno nudna, że nie znajdę tam nic „ciekawego”, a nawet postrzegałam ją jako demotywator w rozkwitaniu w wierze, bowiem (jak przypuszczałam) nie jestem w stanie wzbić się na wyżyny swego życia, tak jak jej bohaterowie.

 

 

Jak bardzo zaskoczyłam samą siebie, kiedy odkrywałam święte spoza tych zamieszczonych w kalendarzu, patronek tygodni. Szukałam więcej i więcej pociągnięta przykładami ich życia, które kiedyś uważałam za niedoścignione wzory do naśladowania. Pierwszą świętą, która „porwała moje serce” jest św. Zdzisława Czeska. Zapisując w kalendarzu fakty z ich życia, pomyślałam również o zamieszczaniu w nim ich portretów, podobizn, aby jeszcze bardziej uświadamiać sobie, że one rzeczywiście istniały, że historie ich życia nie są wymyślonymi opowiadaniami a świadectwami realnie istniejących w przeszłości uBOGAconych kobiet.

Zagłębianie się w ich życiorysy było i jest niezwykłą „podróżą”, która nieustannie, w różnym wydaniu, przypomina mi o tym Kto jest w życiu najważniejszy - Bóg.

Ubogacają mnie nie tylko historie ich życia, ale również wypowiedzi, które także zapisuję.

 

Droga ze świętymi kobietami pozwala mi na… ich odkrywanie! Korzystając z Kalendarza Kobiety na 2019 rok poznaję święte, o których wcześniej nawet nie słyszałam. Tak było w przypadku świętych Perpetuy i Felicyty, które żyły w II wieku, a ja tak bardzo chciałabym móc je spotkać, być świadkiem ich niezłomnej wiary wtedy, kiedy oddawały swoje życie za wiarę w Jezusa Chrystusa. To cudowne móc poznawać takie przykłady życia wiarą! Chciałabym mieć takie przyjaciółki, a nawet bardziej, być taką przyjaciółką jak Perpetua i Felicyta i traktować Boga jako najcenniejszy skarb!

 

Ja i św. Klara

Oprócz kalendarza uBOGAcONA stworzyła również program formacyjny z dwunastoma świętymi kobietami. Ideą programu jest pogłębione poznawanie historii życia, duchowości wybranych dwunastu kobiet. Kiedy usłyszałam, że jedną z nich jest św. Klara z Asyżu, bez wahania zamówiłam program. Przemówiło we mnie inne pragnienie, tym razem związane z moim bierzmowaniem i wyborem świętego patrona. Wybrałam wtedy św. Klarę, jednak nie byłam w stanie określić dlaczego właśnie ją, przypomnieć sobie powodu, który mną kierował. W związku z powyższym miesięczna formacja w jej cieniu była dla mnie ścieżką wiodącą do uzyskania odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Nie pomyliłam się.

 

Pomógł mi w tym, już na samym wstępie rysunek przedstawiający Klarę. Ujęło mnie to, w jaki sposób trzyma ona Przenajświętszy Sakrament, jak Go wręcz wtula w siebie. Ufam, że to właśnie Duch Święty „podpowiedział” mi właśnie jej kandydaturę na mojego patrona, abym mogła uczyć się od niej jak kochać Jezusa, jak niezłomnie przy Nim trwać.

Bardzo pomocne w odkrywaniu jej postaci były również lektury, które polecane są w ramach programu formacyjnego. Udało mi się zakupić wszystkie dotyczące św. Klary więc ubogacająca literatura to dodatkowa pomoc w formacji serca. Notes zaspokaja nie tylko potrzeby duchowe, ale też i te dla oka.

Jedną stronę w notesie poświęciłam na swoiste „streszczenie” tego, co udało mi się odkryć o św. Klarze. Jest to synteza jej życia, duchowości, wiary. I wbrew moim obawom, to wszystko nie jest demotywujące, ale wręcz odwrotnie. Świadomość czuwania nade mną, patronowania mi przez tak uBOGAcONĄ kobietę „dodaje skrzydeł”, zaprasza do pracy nad sobą, daje wzór do naśladowania, ale przede wszystkim pozwala pamiętać o jej i mojej największej Miłości - Bogu.

Jednak największym odkryciem i jednocześnie zaskoczeniem było odkrywanie mojego powołania u jej boku. Wczytując się w jej historię, wpadłam na pomysł, aby podzielić strony w notesie na pół i wypisać w kolejności chronologicznej fakty z jej życia, ale też i mojego. To niesamowite i nie umiem tego wytłumaczyć, jak analiza jej historii umożliwiła mi szersze spojrzenie na swoją, zagłębienie się w nią i spostrzeżenie, że w moim życiu również działa Pan i mnie prowadzi. Pomimo tego, że nie znam jeszcze zakończenia mojej historii, już teraz wiem, że jest w niej Bóg, a to już jest gwarancja powodzenia, niekoniecznie tego ziemskiego, ale z całą pewnością wiecznego!

PS Dostrzegłam także, że dzień moich urodzin dzień przed wspomnieniem św. Klary i dzień po wspomnieniu św. Teresy Benedykty od Krzyża. W towarzystwie takich kobiet nawet nie wypada nie dążyć do świętości!

 

 Gabriela Milewska

 

***

Zobacz także:

Czy znasz już św. Klarę?

św. Klara i Agnieszki, czyli niewiasty listy piszą

 

 


Żeby komentować artykuły należy się zalogować.

You have no rights to post comments