Powinnam zacząć od tego, gdzie na drodze wiary zastała mnie uBOGAcONA. Niedawno urodziłam drugą córeczkę, mając w domu 3-latkę, której przygoda z przedszkolem właśnie się zaczęła i była... górzysta. Od 3 lat moja relacja z Panem Bogiem polegała na wzdychaniu, jak było pięknie między nami kiedyś, a teraz...

Wiem, że jesteś Panie Boże, ale ja nie mam czasu, siły, motywacji do budowania relacji, a moje modlitwy są jałowe i w ogóle nie wiem, czy mnie słyszysz. Właśnie dołączyłam do Diecezjalnego Duszpasterstwa Kobiet, a one były tak różne ode mnie, nawet te podobne - nie umiałam się tam odnaleźć. Ale szukałam mojego miejsca w Kościele i chciałam wreszcie „coś" zrobić z moim „nieogarnięciem" w relacji z Bogiem (i Maryją, bo to też relacja, która mi się spłaszczyła).

I zaczęłam szukać czegoś dla mnie jako kobiety. I znalazłam projekt uBOGAcONA. Najpierw oswajałam - trochę czytałam, trochę oglądałam filmów z kanału Serce Kobiety, potem w końcu zarejestrowałam się na platformie. To wszystko trochę trwało zanim odważyłam się podejść do pierwszego mojego programu - Adwentu z Maryją. I wsiąkłam. Coś się zaczęło we mnie zmieniać. Postanowiłam sobie codziennie czytać słowo Boże z danego dnia i na nowo budować relację z Bogiem - notes Rozkwitam był moim pierwszym notesowym towarzyszem do spisywania refleksji z tych codziennych spotkań.

Wtedy pojawiła się też promocja przedpremierowa na program ze świętymi kobietami! Popatrzyłam na mojego męża, którego od tygodni zasypywałam wzdychaniem, jaka fajna jest ta uBOGAcONA, a on powiedział - ZAMAWIAJ. Dasz radę. To ważne, bo on też „nie chodzi z Panem Bogiem", ale zawsze szanował to, że ja wierzyłam i Go szukałam. Zamówiłam i tego samego dnia przestraszyłam się, czy wytrwam. Bo raz już przecież nie wytrwałam. I moje oderwanie trwało 3 lata... Zwłaszcza, że spotkania ze Słowem szły jak po grudzie, jak po omacku, tak między karmieniem, a przewijaniem, denerwowałam się, że nie ogarniam. Zostałam też jakiś czas wcześniej poproszona o nieprzychodzenie na msze z dzieckiem (oprócz dziecięcych w niedzielę), bo moja córeczka przeszkadza innym się modlić. Czułam się jak porażka macierzyństwa. W takim stanie ducha zaczynałam program. I z zacięciem - „ja nie dam rady?"


I już w pierwszym tygodniu ze świętą Hildegardą miałam załamanie! Ale Pan Bóg swoim niesamowitym poczuciem humoru pokazał mi - tu jest Twoje miejsce. Św. Hildegarda okazała się patronką moich urodzin! i jeszcze zmarła w wieku 81 lat 810 lat przed moimi urodzinami. Nie wierzę w numerologię, ale taki zbieg okoliczności zwrócił moją uwagę i pomógł przywrócić zainteresowanie do programu. Idę teraz w programie ze św. Urszulą Ledóchowską.


Nadal codziennie (z małymi potknięciami) spotykam Boga na modlitwie Jego Słowem. Odkrywam jak mogę rozmawiać o wierze z moją córeczką i jak pomóc jej rozumieć i interesować się mszą świętą. Odkrywam piękno innych kobiet, mimo naszych różnic. Odkrywam, że droga mojego męża do Boga będzie całkiem inna niż moja - kobieca. Odkrywam, że mogę się przyjaźnić i jest w mojej przyjaźni miejsce na rozmowy o Bogu. Próbuję odbudować moją relację z Maryją. Aby wzmocnić się (i swoje poczucie wartości?) przed końcem macierzyńskiego i powrotem do pracy, rozpoczęłam dodatkowo program „Ja w Jego oczach".


Niesamowite jest dla mnie, że Bóg prowadzi mnie przez święte kobiety do porządkowania mojego życia rodzinnego - wyprowadza mnie z chaosu do uporządkowania. Przez to, czym porusza moje serce w każdej świętej, coraz bardziej wprowadza mnie w nową drogę dla mnie jako mamy (i dla mojego męża jako taty!) i dla mnie jako psychologa pracującego z dziećmi i rodzinami. Tak odkryłam Pozytywną Dyscyplinę, w której się zakochałam! I tak uczę się żyć wartościami, które wyznaję. Porządkować swoje życie z nieuporządkowanych miłości (do ludzi i rzeczy), zapychaczy czasu... Jestem na dobrej drodze, chociaż wciąż jestem zaledwie na jej początku!



Dziś wiem, że z Bogiem mogę przejść przez kryzysy, jeżeli dam Mu kierować swoim życiem. Wciąż jestem kiepska w słuchaniu, ale daję sobie czas na naukę. Uczę się dzięki temu, jak inne niewiasty Go słuchają i pozwalają czerpać z naczyń, które On napełnia. uBOGAcONE niewiasty są dla mnie jak bujne winnice, które pomagają rozkwitać winnicom sąsiednim, idąc za myślą św. Katarzyny ze Sieny. 

- Dorota


Żeby komentować artykuły należy się zalogować.

You have no rights to post comments